Archive für 30.7.2008

Russian Open day 6

Finely we have a valid task. We got 65 km to fly. First turn point was 28 km to east in the flats and after 2 more turn points near Karlovo in the flat with goal in Sopot over tank station in front of the town. As usual here on the take of was quit strong back wind. Window was exceeded for almost one hour. After finely wind was coming from front and make possible taking off.
First part of the task I was following the mountains lower rage. After we went to flats. There war big congestus cloud and I was a little worry about it. But when I sow people in front not getting sucked up I went for it and we won a lot by this. On the way back from 1 turn point cloud didn’t suck up any longer and it was difficult to get up in the big shadow. First group in front and mine managed it but people coming after got hard work and most of them didn’t managed to get up again. in the flat was big shadow everywhere sow I pool hand break and stay with one group in soft thermal. After some wail sun came again and we got up quickly. We made 2 turn point and went for 3. Does who went in front get in to big sink and feel weary low. I went more right of them and managed to find soft thermal. With some more altitude I decided to go for 3 turn point and final glide to the goal. Whole Karlovo start to carry so I came weary hay in to the goal but as 3 overall in the task! It was nice but tricky race today.

Nareszcie mamy ważną konkurencję. Do oblecenia było 65 km. Pierwszy punkt zwrotny znajdował się w odległości 28 km na wschód od startu. Jak zawsze na starcie wiał wiatr w plecy. Otwarcie okna przesuwano do prawie godziny, kiedy wreszcie zaczęło wiać z przodu i można było startować.
Pierwsza część trasy przebiegała wzdłuż gór. Później wylecieliśmy na równinę. Po drodze stanął nam spory congestus, co mnie trochę zaniepokoiło. Widziałam jednak, że chmura nie ciągnie zbytnio i postanowiłam lecieć za innymi. Po drodze powrotnej chmura już nie działała i musieliśmy walczyć o wysokość nad wielkim cieniem. Polecieliśmy na płaskie, ale i tam nie było dobrze. Widziałam jak pierwsza grupa próbuje ratować się lecąc w góry, ale zaraz lądują. Zaciągnęłam więc hamulec ręczny i przyłączyłam się do małej grupy kręcącej coś nisko po lewej ode mnie. Po pewnym czasie znów wysło słońce i mogliśmy lecieć dalej. Zrobiliśmy 2 punk i panowie zaczęli dusić speeda co kosztowało ich sporo wysokości. My s paroma innymi polecieliśmy spokojniej i dolecieliśmy nad nich kiedy ci wykręcali się z parteru. Zrobiłam jeszcze parę zwitek i dałam dzidę na ostatni punkt zwrotny i pełna bela na mete. Na dolocie minął mnie Jin Oh z Korei i w efekcie przyleciałam 3!

|